Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sieci. Pokaż wszystkie posty

2010-08-02

Światełko w tunelu

Czekałem, czekałem - i się doczekałem.

Od paru tygodni uczęszczam na kurs CCNA. Choć w pracy nadal pozostaję na tym samym stanowisku i pełnię te same obowiązki, to jest to dla mnie swego rodzaju obietnica przyszłej zmiany kariery.
Zmiana zmianą - najważniejsze dla mnie jest to, że choć połowicznie (i potencjalnie), to jednak wrócę do czegoś, od czego zaczynałem i co naprawdę lubię. Może powinienem poeksperymentować z Linuksowym desktopem, żeby choć trochę nadrobić zaległości od drugiej strony?

Koniec prywaty - teraz trochę konkretów.

Kursy CCNA realizowane są ostatnimi czasy w najróżniejszych zestawieniach: jako kursy 2-letnie, jako kursy 1-roczne, itp.
Materiał przewidziany jest na 4 semestry i obejmuje zarówno teorię jak i praktykę. Teoria jest podana przystępnie i w języku polskim, co stanowi ogromny plus (w jaki sposób przełoży się to na egzamin końcowy, który po polsku nie jest - jeszcze nie wiem).
W przypadku realizowania kursu w trybie przyspieszonym, jak się dzieje w moim przypadku, plan jest bardzo napięty. Większość pracy musi odbywać się w domu, gdyż nie ma szans przerobić wszystkiego na zajęciach.

Dodatkowo - jeśli w zajęciach uczestniczą osoby nie mające wiele do czynienia z matematyką/informatyką/sieciami wcześniej, to szanse na powodzenie takiego przedsięwzięcia są bardzo nikłe.

W związku z tym, że uczestniczę właśnie w takim kursie, będę wrzucał na bloga co ciekawsze i trudniejsze problemy przedstawiane na kursie. Czy okażą się komuś przydatne - to kwestia drugorzędna. Robię to przede wszystkim dla własnej wprawy i utrwalenia materiału.
(edit 06.05.11: wyszło jak wyszło, czyli nie wyszło)

Linku na deser brak.
(._.)

2007-04-16

GRE - tak czy nie?

Dzisiaj napiszę kilka słów o Generic Routing Encapsulation, gdyż Zabbix'em nie miałem okazji się zająć.
Bez teoretycznych wstępów (jeśli ktoś tego potrzebuje, to proponuję zacząć od linka w tytule wpisu) krótko opiszę sensy i bez-sensy tunelowania w routerach Cisco i AT.

1. Sensy.
GRE, jak sama nazwa wskazuje, przeprowadza enkapsulację, dzięki czemu można zanurzyć jeden ruch w drugim. Jeżeli by się uprzeć, to udałoby się zrobić IPv4 w IPSEC, w L2TP, w GRE, w FR - ale po co? GRE ma to do siebie, że jest funkcjonalny, a przez to lubiany i wspierany.
Jako dziecko Cisco, na routerach tejże firmy GRE traktowane jest bardzo przyjaźnie - otrzymuje własny interfejs i łatwą obsługę. Czemu wspominam o interfejsie? Bo z pozoru mało ważny, ale jednak wiele ułatwia...
2. Bezsensy.
No to się zacznie... GRE określany jest jako 'stateless'. Z tego co zdążyłem zauważyć nie zaznacza w żaden sposób czy komunikacja jest możliwa, czy po drugiej stronie tunelu jakieś urządzenie odbiera transmisję. Routing po takim tunelu (w przypadku Cisco) może być niebezpieczny. W przypadku routerów AT jest nie lepiej, a wręcz gorzej. Pakiety do GRE wpadają już przy wchodzeniu do routera (interfejs LAN), samo GRE nie ma wydzielonego interfejsu... zabawa zaczyna się więc i kończy na interfejsach LANu, na końcówkach uczestniczących w transakcji. Na routerze AT można GRE zanurzyć w jakimś innym medium, ale na tym zabawa się kończy. GRE jest i musi pozostać głównym pośrednikiem, gdyż nie ma sposobu na postawienie czegokolwiek przed nim (no chyba, że innego routera).

Sama enkapsulacja nic nie daje. To co decyduje o jej przydatności, to łatwość użycia i możliwość dostosowania do konkretnych potrzeb. Niestety Cisco na tym polu wygrywa z moim faworytem (AT), który potraktował GRE po macoszemu.

Powyższe przemyślenia (może i płytkie) oparłem na swojej wiedzy i znajomości sprzętu obu firm. Nie jestem żadnym autorytetem, więc rezerwuję sobie prawo do omylności i liczę na sprostowanie ewentualnych błędów.

Na deser nie będzie linku, jedynie
[`]

(-_-)

2007-02-16

Łącza, złącza i złączątka

Takie jedno łącze do Internetu - niby nic, fajnie jak chodzi. Jak okaże się, że jednak nie chodzi, to się zaczyna robić mniej ciekawie - szczególnie dla administratorów. Bieganie, szarpanie kolegów za rękawy, pytania typu "pamiętasz gdzie ten router stoi?" i tak dalej - chleb niepowszedni, ale powszechnie znany.
Gdy juz jest po wszystkim, łącze chodzi, zgłoszenia awarii zamyka się z ulgą... i zapomina się, że fajnie byłoby nie powtarzać podobnych sytuacji w przyszłości i podłączyć tę linię backupową, o której sie już tyle czasu myślało (głównie podczas awarii).
Człowiek to ciekawa istota, a Polak i po szkodzie głupi.
(-_-)]